Jak ubierać się z klasą? Odpowiedzią jest Wielki Gatsby.

Faceci w koszulach i marynarkach wyglądają świetnie. Może dlatego w latach 20 i 30 poprzedniego wieku, to właśnie koszule stanowiły podstawowy element ubioru męskiego? Gdy oglądam zdjęcia z tego okresu, albo filmy takie jak Wielki Gatsby, to odnoszę wrażenie, że gdzieś na przestrzeni ostatnich 90 lat moda ewoluowała w kompletnie złym kierunku.

Uważam, że ubiór dużo mówi o człowieku. To co i jak nosi pokazuje jego podejście do życia i pewien poziom. To czy ubranie jest dobrane do sytuacji także określa jego obycie i maniery. Jasnym dla mnie jest, że do opery zakładam garnitur, a gdy uprawiam sport, to inny strój do tego przeznaczony. Tak samo gdy jestem zaproszony na kolację do restauracji, to raczej nie pojawię się w powyciąganym t-shircie oraz japonkach.

Odkąd zacząłem przykładać większą uwagę do tego, jak i w co się ubieram niezmienny zachwyt budził we mnie styl jaki panował w latach dwudziestych i trzydziestych ubiegłego wieku. Koncept koszuli jako podstawy garderoby męskiej zdecydowanie odpowiada moim gustom. Kwestię statusu wyznaczał nie fakt jej noszenia, ale to z jakiego materiału była wykonana i w jakim zestawie się ją nosiło.

Jestem świeżo po seansie Wielkiego Gatsbiego. O samym filmie może napiszę osobną notkę, dzisiaj chciałbym zwrócić tylko uwagę na kostiumy w filmie. Bo moim zdaniem właśnie tak powinien ubierać się mężczyzna. Koszula, marynarka, mucha lub krawat. A wszystkiemu dodają sznytu i polotu dodatki w postaci spinek do mankietów, szpilek, kapeluszy i innych. Mimo, że nie jestem fanem tego koloru nawet różowy garnitur Gatsbiego wygląda świetnie.

Zastanawiałem się nad tym, czy obecnie istnieje możliwość kupienia tak skrojonych ubrań, które nie byłyby robione na zamówienie. Dzięki Mr. Vintage dowiedziałem się, że powstała cała kolekcja wzorowana na kostiumach z filmu Baza Lurhmanna. Taka koszula ze szpilką zamiast guzików, to byłoby to!

Drażni mnie gdy widzę osoby, które kompletnie nie zważają na to jak się noszą. I ok, nie lubisz koszul? Spoko, noś t-shirt, ja też czasami lubię jakiś wrzucić na grzbiet. Jest tylko jedno ale, niech ta koszulka, koszula, czy cokolwiek chcesz nosić nie wygląda jak psu z gardła wyciągnięte. Albo żeby nie można było z niej wyczytać menu twoich posiłków z ostatniego tygodnia. Czyste i wyprasowane, to w końcu nie tak dużo nie?

A i jeszcze jedno. Są miejsca, do których nie wypada w t-shirtach chodzić. Do takich miejsc zalicza się:

  • opera/filcharmonia
  • przyjęcie w ambasadzie/wszystkie inne, gdzie w zaproszeniu jest napisane black tie lub white tie
  • teatr
  • matura/inny ważny egzamin
  • ja pewnie nie pojawiłbym się w t-shircie na pogrzebie

Jeżeli uważasz, że styl z międzywojnia jest przestarzały i tobie nie pasuje, to proponuję zajrzeć na wspomnianego bloga Mr. Vintage, w którym można znaleźć dużą dozę inspiracji nie tylko w wypadku koszul i garniturów. Do tego warto obejrzeć kilka odcinków serialu Suits, świetne męskie kreacje, a i cały serial niczego sobie.

 

Wykorzystane zdjęcia pochodzą z flickr i wiki commons.

Je