Kapitan Phillips

Lubię Toma Hanksa. Uważam, że jest dobrym aktorem i zagrał w kilku naprawdę dobrych filmach, które kompletnie się od siebie różniły (Zielona Mila, Forrest Gump, Szeregowiec Ryan czy Filadelfia). Dlatego na film Kapitan Phillips  wybrałem się oczekując dobrej historii ze świetnymi ujęciami. I nie zawiodłem się. Mogę śmiało powiedzieć, że jest to jeden z najlepszych filmów z tym aktorem w roli głównej.

Wyreżyserowany przez Paula Greengrassa (The Bourne Ultimatum) film opisuję historię z 2009 roku, kiedy kapitan żeglugi morskiej Richard Phillips został porwany przez somalijskich piratów. 90 procent filmu rozgrywa się na pokładzie kontenerowca Maersk Alabama lub łodzi ratunkowej, którą uciekają piraci z Phillipsem na pokładzie. Warto wspomnieć, że do akcji ratunkowej włącza się marynarka wojenna USA wraz z oddziałem SEALS.
Cały film to majstersztyk reżyserski. Głębia i różnorodność postaci oraz bardzo dobrze wyważone tempo akcji powoduje, że film trzyma w napięciu do ostatniej minuty. Greengrass uniknął zbytniego interpretowania i modyfikowania historii aby dopasować ją do swoich potrzeb. Wielowymiarowość bohaterów powoduje, że „główny zły” w filmie, przywódca piratów – Muse (Barkhad Abdi), nie skupia na sobie tylko i wyłącznie niechęci widza. Dzięki scenom z somalijskiej wioski i dialogom pomiędzy Muse i Phillipsem poznajemy nie tylko historię kapitana, który chciał uratować swoją załogę, przez co dostał się do niewoli, ale też historię Somalijczyków, którzy, w gruncie rzeczy, wykonują jedynie swoją pracę.
Captain, relax, no Al-Qaeda here, nobody get hurt.
Just business.
Szczególnie druga część filmu, w której piraci starają się dotrzeć do somalijskiego wybrzeża stanowi perełkę reżyserską. Skumulowanie emocji pięciu mężczyzn na przestrzeni kilku metrów kwadratowych w połączeniu ze świetną grą aktorów dało niesamowity efekt. Zresztą cały film został nakręcony w sposób przypominający trochę dokument. Nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że sporo ujęć było kręconych „z ręki”, co jeszcze bardziej uwiarygodniło historię i spowodowało, że poczułem się bardziej zaangażowany w film.
7572039.3
Bardzo ważne dla mnie w tym filmie było to, na co zwracał on uwagę, a mianowicie na złożoność problemu piractwa u wybrzeży Somalii. Do tego poruszał ten temat z dwóch stron.
  • Piratów, którzy muszą opłacać gangi i organizacje paramilitarne kontrolujące terytorium Somalii, nie mają możliwości uprawy ziemi (fatalne warunki atmosferyczne), a poprzez akweny, których od pokoleń łowili ryby, zostały wytyczone trasy, po których kursują olbrzymie statki transportowe.
  • Załogi statku, która nie posiada żadnej broni i może ufać tylko w moc silników. Prawda jest taka, że kompaniom handlowym dużo bardziej opłaca się ubezpieczyć załogę, towar i statek na wypadek ataku piratów i porwania, niż opłacić firmę, która bez przerwy ochraniałaby ich flotę. Dodatkowo pamiętać trzeba, że podczas samego rejsu na pokładzie olbrzymiego statku wcale nie stacjonuje kilka setek ludzi i (co jest niesamowite) kilkunastu członków załogi wystarcz aby obsłużyć taki statek.
Reżyserowi udało się dodatkowo uniknąć zędnego patosu i epatowania amerykańską zajebistością. US Navy robi to co powinna i robi to dobrze bez zbędnej egzaltacji oraz dodatkowej narracji. A ostatnie sceny z filmu są absolutnie powalające.
Podsumowując, Kapitan Phillips jest świetnym filmem z bardzo dobrą obsadą aktorską. Dodatkowo dosyć dobrze, aczkolwiek bez wchodzenia w szczegóły, nakreśla problem współczesnego piractwa. Moim zdaniem jest to film, na który zdecydowanie warto się wybrać do kina.