Wildlife Photographer of the Year

Od kilku lat regularnie chodzę zobaczyć dwie wystawy fotograficzne. Pierwszą z nich jest World Press Photo, a drugą Wildlife Photographer of the Year. Na WPP przyzwyczaiłem się do pokazywanego przez fotografów okrucieństwa i bezmyślności dzisiejszego świata. Będąc dzisiaj po raz trzeci na wystawie w National History Museum, która zawsze nastrajała mnie pozytywnie, odniosłem wrażenie, że zdjęcia będące do tej pory domeną konkursów reporterskich oraz właśnie World Press Photo, przeniknęły także do konkursu, mającego traktować de facto o naturze.
 
W żadnym wypadku nie ujmuję nic kunsztowi fotograficznemu i walorom artystycznym tych zdjęć. Nie uważam również, że zdjęcia dręczonych zwierząt powinny być ukrywane. Wręcz przeciwnie, powinno się uświadamiać społeczeństwo jaktylko się da. Zwyczajnie uderzyło mnie, że w tym roku na wystawie Wildlife Photographer of the Year było zwyczajnie smutniej.
 
Tak przy okazji, jakim kutasem trzeba być, żeby zabijać nosorożca dla resztek jego rogu (Większość Parków Narodowych i Rezerwatów praktykuje ucinanie rogów nosorożcom, żeby ochronić je przed kłusownikami. Niestety, często zdarza się, że nawet marne resztki są wycinane aby sprzedać je potem na czarnym rynku)? Albo odstrzelić goryla? Jak tak dalej pójdzie, to nasze dzieci będą patrzyły na te zwierzęta tak, jak my patrzymy na ptaki dodo albo inne tury. I nie chodzi tutaj tylko o sam odstrzał, ale też o robienie sobie zdjęć ze zwierzętami, które są trzymane w niewoli, nierzadko w skandalicznych warunkach. Sam mam zdjęcie z orłem zrobione dwa lata temu, ale ciągle czuję się z tym niekomfortowo gdy pomyślę jakie metody są stosowane aby nauczyć dzikie zwierzęta kooperacji z człowiekiem-turystą. Stąd moje opory przed wycieczkami na słoniach, zdjęciami z tygrysami czy innymi misiami. Nadal jednak nie wiem czy wszystkie miejsca i osoby oferujące takie usługi stosują takie praktyki. Stąd moje mieszane odczucia co do takich przyjemności.
 
Wracając do wystaw, to wydaje mi się, że do obejrzenia World Press Photo nie trzeba nikogo zachęcać, nie wiem jednak czy istnieje możliwość obejrzenia gdzieś tej drugiej. Jeżeli jednak zdarzy wam się być w Londynie do trzeciego marca, to koniecznie pójdzcie ją zobaczyć. Naprawdę warto.

Tak mi się dzisiaj zebrało na wynaturzenia.