10 powodów dla których warto biegać

Pisałem już o tym, że biegam. Swego czasu miałem sporą ilość znajomych, którzy się pytali: po co, co ci to daje, itp. Przyznam, że wczoraj, gdy wiatr starał mi się zedrzeć skórę z twarzy, a „deszco-śnieg” gwarantował najlepszy peeling na świecie, to też zacząłem się nad tym zastanawiać. Szczególnie, że jeszcze dwa lata temu, jakby ktoś mi powiedział, że będę biegał (w miarę) regularnie, to pewnie bym go wyśmiał.
Niemniej w ciągu ostatnich dwóch lat sporo się zmieniło. Również w podejściu do biegania. Poniżej zebrałem 10 powodów, dla których warto według mnie biegać. 

To co mi daje bieganie?

1) REDUKUJE STRES: podczas biegania zachodzi cała masa reakcji chemicznych w naszym organizmie. Dwie z nich są szczególnie istotne. Po pierwsze podczas biegania wytwarzane są endorfiny zwane hormonami szczęścia. Po drugie podczas wysiłku fizycznego następuje wstrzymanie produkcji katecholaminy, która jest odpowiedzialna za napięcie nerwowe. Zwyczajnie czuję jak z kolejnymi kilometrami odpadają problemy i zmartwienia. Ja traktuję to też jako formę zastrzyku energetycznego.

2) MNÓSTWO DOBRYCH POMYSŁÓW: jako, że bezstresowo, to także bardziej obiektywnie udaje mi się spojrzeć na pewne sprawy. Nie bez znaczenia jest też fakt, że jest to jedna z form, która pozwala mi na rozwijanie swojej kreatywności. Ilość idei i rozwiązań, które wpadły mi do głowy podczas biegania i nalazły zastosowanie w życiu prywatnym, czy zawodowym jest olbrzymia. Dodatkowo warto przeczytać swój artykuł, pracę zaliczeniową, czy też projekt po powrocie z biegania. Zazwyczaj poprawia się jej jakość kilkukrotnie.

3) BIEGANIE POMAGA UTRZYMAĆ/ZRZUCIĆ WAGĘ:  Żeby ją zrzucić trzeba jeszcze zmienić swój jadłospis (chociaż trochę). No ale co wy byście woleli?: utrzymanie/zrzucenie wagi pijąc tylko wodę z cytryną, czy też półgodzinny bieg? To pierwsze sprawi tylko, że będziecie wkurzonym na cały świat hejterem, a drugie pozwoli nie dosyć, że czuć się lepiej, to jeszcze móc zjeść coś normalnego.

4) ZMNIEJSZAM RYZYKO CHORÓB SERCA I UKŁADU KRWIONOŚNEGO:  To akurat potwierdzają moje badania krwi. Bieganie i lepsza dieta sprawiły spadek cholesterolu, a toto cieszy. No i oprócz „wytrenowania serducha” pomoże także zwiększyć odporność. Zauważyłem, że mniej mam przeziębień, zapaleń gardła itp. Wydaję też mniej kasy na leki.

5) BIEGANIE JEST WYZWANIEM: i nie jest ważne, czy biegasz, żeby zrzucić kilka kilogramów, zaimponować partnerowi/kumplom z pracy. Za każdym razem gdy zakładam buty i idę na trasę podejmuję wyzwanie. Czasem jest to pobicie czasu na konkretnej trasie, czasami zwiększenie ilości przebiegniętych kilometrów. Zdarza się też, że sam fakt wyjścia na dwór przy ujemnej temperaturze i/lub deszczu/śniegu stanowi wyzwanie. 

6) POZNAJESZ NOWYCH LUDZI: czasami zdarza się to całkowicie niespodziewanie. Czasami umawiasz się na wspólne bieganie i znajomi przyprowadzają nowych ludzi. Najwięcej jednak osób poznałem ponieważ bieganie to też

7) UDZIAŁ W SUPER IMPREZACH: wyścigi i akcje charytatywne, biegi masowe i te mniejsz – lokalne. Na każdej z nich poznaje się całą grupę ludzi, którzy też lubią biegać. Dla mnie najciekawszym doświadczeniem było bieganie w konkretnym, charytatywnym celu.

8) POZNAJE NOWE MIEJSCA: jako, że buty i strój do biegania nie zajmują dużo miejsca, to biegałem już w kilku krajach. W ten niecodzienny sposób zwiedzałem już kompletnie nieturystyczne miejsca w UK, Turcji i Kazachstanie, oraz na Malcie. Takie bieganie pozornie bez celu jest świetną sprawą i daje naprawdę dużo frajdy. A w niektórych miejscach stanowi przyczynek do rozmowy z „lokalsami” i wstąpienia na szklankę wody/herbaty.

9) LEPIEJ ŚPIĘ: co tu dużo gadać. Wspomniane już poranne wstawanie wymaga wcześniejszego kładzenia się spać. Po całym dniu pracy i bieganiu zasypia się jak dziecko. A sam sen jest jeszcze bardziej regenerujący.

10) POKONUJĘ KOLEJNE GRANICE: z reguły są to granice mojej wytrzymałości. Bo często zdarza się tak, że płuca palą żywym ogniem, nogi ciążą jak z ołowiu i myślę, że to już koniec. Zaraz się zatrzymam, padnę, umrę zwyczajnie i że to byłoby takie łatwe. Ot, zwolnić trochę i się przejść, a nie przebiec. No właśnie, byłoby łatwe, ale jak bym się z tym czuł? Co więcej te granice się nigdy nie skończą. Zawsze można dalej, szybciej, lepiej. 

Dla mnie ważne jest, że gdy biegam, to zwyczajnie czuję się lepiej. Odpada cała kupa codziennych trosk i zmartwień. Do tego, jeżeli biegam rano (na co mam czas dzięki zwyczajowi wcześniejszego wstawania) to dostaję kopa energetycznego na cały dzień, a przez to jestem bardziej znośny dla otoczenia. Bieganie nauczyło mnie, że czasami warto zagryźć zęby i dotrwać do końca. 

A wam, jeżeli biegacie, co dają treningi? Co motywuje was do wyjścia na zewnątrz i pokonania kolejnych kilometrów? 

Jeżeli nie biegacie, to spróbujcie, najlepiej z kimś kogo znacie. Na spokojnie bez parcia na dystans, czas i rezultaty. W końcu może to polubicie, a jak nie, to na pewno wam to nie zaszkodzi.

Pozdrawiam

M.