Byłę morsę – czyli Movember w Londynie

Byłę  morsę
Jak pewnie część z was wie z listopadzie zaangażowałem się w  akcję Movember. Przez ponad miesiąc (powinno być dokładnie 30 dni, ale trochę oszukiwałem) nie goliłem wąsa. Co do reszy paszczy, to przystrzygłem się tylko raz. Generalnie wiedziałem na co się piszę i jak będzie wyglądał mój wąs, ale i tak nie było łatwo.
 
Jedynym plusem całej tej akcji jest to, że rzeczywiście mnóstwo osób pytało się mnie dlaczego mam wąsa i czy teraz to już tak na zawsze, bo wygląda to dosyć dupnie. No to im tłumaczyłem, że Movember, że rak prostaty, że profilaktyka itp.
 
Minusów za to jest od groma:
– w czasie rośnięcia swędzi toto niemiłosiernie
– rośnie nierówno i ma tendencje do skupiania się po bokach (uniemożliwiło mi to podczas wczorejszego golenia zrobienie sobie na chwilę wąsika a’la Adolf)
– wygląda się jak wiecznie zaspany i niezadabny (to wina generalnego nie golenia, a nie tylko wąsa)
– po 3 tygodniach wąs jest na tyle długi, że czuje się go przy jedzeniu i piciu. Nie mam pojęcia jak wąsacze mogą z tym wytrzymać… Toż to niechigieniczne, niefajne i przede wszystkim wkurzające.
 
Pewnie bym mógł jeszcze kilka wymienić, ale nie o to chodzi. Bo pewnie za rok zrobię to jeszcze raz, tylko tym razem zarejestruję się na stronie gdzie będę mógł zbierać pieniądze (niestety ze względu na brak filii w Polsce, nie mogą one być przeznaczone na wspieranie badań nad męskimi nowotworami w Polsce).  Bo cała ta akcja jest ważna. Bo trzeba edukować i uświadamiać. Do tego podobają mi się wydarzenia, które są organizowane w trakcie tego miesiąca. Sam brałem udział w MoRun i wielce sobie chwalę tą imprezę.