Łapiąc wiatr w żagle

Łapiąc wiatr w żagle

 

Don’t be afraid to fail. Don’t waste energy trying to cover up failure. Learn from your failures and go on to the next challenge. It’s OK to fail. If you’re not failing, you’re not growing.

H. Stanley Judd

Potrzebowałem tego. Tych kilku miesięcy, podczas których skupiłem się na odzyskaniu spokoju i wróceniu do pewnej rutyny. Bo to właśnie ten schemat i automatyzacja zachowań powoduje, że czuję się dobrze. Czuję, że to ja kontroluję moje życie, a nie na odwrót.

Brak zadań i poczucia kontroli jest jak dryfowanie na pełnym morzu – nie widać celu i nie można zrobić nic, aby się do niego przybliżyć. Tzn można się starać, ale to tak, jakby starać się przepłynąć Atlantyk pełnowymiarową łajbą na jednym wiośle, nie będąc wyposażonym w kompas.

Po jakimś czasie takiego miotania, bezowocnych prób osiągnięcia założonych celów człowieka ogarnia poczucie beznadziei. Bo to nie jest tak, że się nie stara, że od razu, przy pierwszej przeciwności się poddaje, wręcz przeciwnie, walczy z nimi. Stara się je pokonać. Jednak nie zawsze wychodzi. No i  zaczynają się pojawiać pierwsze głosy zwątpienia, że to co robisz ma sens, że właściwie to i tak jesteś bezsilny wobec otaczających ciebie mocy.

Dlatego czasami warto zawinąć do portu, zatrzymać się i wyznaczyć nowe cele. Wtedy jest łatwiej, można wrócić do tego co się lubi i przynosi satysfakcję

Odnaleźć właściwą drogę.

Ja właśnie przybyłem do portu. Jest dobrze.