Pamięć zapachu

 

By Pablo Peyrolon

Zapach ma magiczną moc. Uświadamiam to sobie za każdym razem gdy przyjeżdżam do mieszkania rodziców, w którym się wychowałem. Nie umiem do końca powiedzieć, co takiego niesamowitego jest w zapachu mojego rodzinnego domu. Ta mieszanka zapachów rozwieszonego prania, płynu do mycia podłóg, perfum Mamy (które mimo, że regularnie się zmieniają, to mają tą samą słodką nutę) sprawia, że momentalnie czuję się bezpiecznie.

 

 

Jest kilka szczególnych miejsc, których zapach budzi u mnie dobre emocje. Dom moich dziadków i zapach gotującej się zupy pomidorowej, jesienny/wiosenny, pachnący grzybami las, zapach palonego drewna z kominka, czy świeżo skoszonej trawy. Są to zapachy, które automatycznie poprawiają mi nastrój, ale jednocześnie skłaniają do pewnej refleksji, przywołują wspomnienia.

Niesamowite jest jak duży wpływ ma zapach przy procesie odtwarzania wspomnień. Nie umiem podać konkretnych przykładów, co samo w sobie świadczy o ulotności zjawiska, ale niejednokrotnie to zapach „podsuwał” mi wydarzenie z przeszłości szczególnie z nim powiązane. Jest to tym bardziej niesamowite, że neurony odpowiedzialne za „trzymanie” zapachu umierają po 60 dniach. Są zastępowanie nowymi i jako jedyny ten właśnie typ „przekazuje” dane o zapachu swojemu następcy. Jest to jeden z tych fenomenów, które cały czas badamy.

Ciekaw jestem czy wy też macie jakiś zbiór zapachów, które w szczególny sposób oddziałują na waszą pamięć oraz samopoczucie. Czy umiecie określić czym pachnie wasz rodzinny dom albo inne miejsce, w którym czujecie się dobrze?

Piszcie, bo to naprawdę fascynujące jest.