Produkt uniwersalny? A co z grupą docelową?

It’s really hard to design products by focus groups. A lot of times, people don’t know what they want until you show it to them.
Steve Jobs quoted in BusinessWeek (25 May 1998)

          Jak stworzyć produkt, który będzie się dobrze sprzedawał? Wystarczy móc zareklamować go, jako produkt uniwersalny. Produkt dla wszystkich. Sam sobie zadaję pytanie, czy możemy w tym wypadku mówić o grupie docelowej?
Pierwszą osobą, która uświadomiła mnie o sile produktu „dla wszystkich” był wykładowca od podstaw marketingu. Jego zdaniem jednym z  takich produktów była coca cola (jeżeli dobrze pamiętam, to wspominał coś o tym, że była to pierwsza kampania reklamowa robiona dla wszystkich). W tej reklamie jest promowana jako napój dla wszystkich. Wysokich i niskich, mężczyzn i kobiet, chudych i grubych, ładnych i brzydkich itp. Dodatkowo reklama doczekała się wersji w wielu wersjach językowych.

Patrząc na obecny zasięg marki, to ciężko się nie zgodzić. Napój z biało-czerwonym (czerwono-białym?) logo można spotkać niemal wszędzie. Oficjalnie są tylko dwa kraje, gdzie nie można jej kupić. Są to Korea Północna i Kuba (za tym artykułem). Doszło do tego, że pisze się książki o podróży do miejsc nie „skażonych” obecnością coli.
      Ale ja nie o samej Coca-Coli, ale o reklamie chciałem pisać (aczkolwiek ten przypadek sam w sobie stanowi źródło wielu interesujących badań). Otóż w ciągu ostatnich dwóch dni wpadły mi „w ręce” dwie reklamy promujące produkt „dla wszystkich”. Tak się złożyło, że obydwa reprezentują świat IT.
Pierwszą z nich jest wyprodukowana przez Samsunga we współpracy z Google kolejna wersja Chromebook‚a, laptopa nie posiadającego tradycyjnego systemu operacyjnego i działającego na aplikacjach i programach wyprodukowanych przez firmę z Mountain View. Jego reklamę można znaleźć tutaj. Jeżeli ktoś chciałby przyjrzeć się możliwościom Chromebook‚a, to na stronie przeglądarki Chrome można poszukać zakładki urządzenia, lub kliknąć tutaj.
Drugim urządzeniem jest Microsoft Surface. Tablet wyprodukowany przez giganta z Redmond stanowi odpowiedź na produkty Apple i Google. Jednocześnie jest obsługiwany przez Windows 8, najnowszy system operacyjny od Microsoftu. Taneczną reklamę Microsoft Surface można zobaczyć tutaj.
     Muszę przyznać, że obie te reklamy mnie zastanowiły. Spowodowały, że wróciłem do sprawy z początku wpisu i tego co mówił wykładowca. Czy rzeczywiście można stworzyć produkt dla każdego? Nie uderzając w żadną sprecyzowaną grupę odbiorców?Czy wreszcie nie lepiej jest stworzyć towar(a potem go wylansować) dopasowany do konkretnego typu konsumenta zamiast używania danym artykule rozwiązań mniej zaawansowanych, jednak umożliwiających jego użytkowanie, potencjalnie, każdemu? Co jednak wtedy ze stabilnością danego produktu?
No i jeszcze jedna rzecz, mianowicie co z ceną? Czy ona też nie powinna stanowić o tym, czy produkt jest dla każdego, czy też tylko dla „wybranych”? O ile Chromebook kosztuje 249$, to Surface 350$ więcej i automatycznie wskakuje na wyższy poziom cenowy. Gdzieś pomiędzy jabłkowe tablety oraz sprzęt ze stajni Asusa. Nie wiem czy przeciętny Smiths, czy tez Kowalski wyda 599$ na tablet.
     Na gruncie tych przemyśleń doszedłem do wniosku, że najbliższa ideałowi produktu „dla wszystkich” jest póki co coca-cola.  Jako jedyna posiada nie tylko kampanię mówiącą o produkcie uniwersalnym, ale też dostosowała się do potrzeb rynku, aby wypełnić go jak tylko się da. Różna pojemność (od 0,2-2,5l), wariacje smakowe oraz zróżnicowana kaloryczność pozwala cieszyć się tym napojem olbrzymiej większości ludzi. Do tego dochodzi cena, która w wielu krajach jest niższa niż cena wody pitnej.
W produktach Google/Samsung i Microsoft’u zabrakło albo ceny (kupilibyście Surface za taką kasę?), albo funkcjonalności (nie wyobrażam sobie grafika lub programistę przenoszącego swoją pracę na Chromebook‚a). Niemniej obydwa urządzenia prezentują się interesująco. O ile odrzuciłem sprzęt z Redmont jako zbyt drogi i nie spełniający moich wymagań (aczkolwiek, ostatecznej weryfikacji dokonam 26.10 po konferencji, która go ukaże w pełnej krasie), to urządzenie działające na platformie Google, do której prawie całkowicie już przeniosłem moją pracę, brzmi zachęcająco. Szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę jego cenę.
     A czy ty znasz jakiś produkt, który można zarekomendować jako „dla każdego”? Jeżeli tak, to bądź specyficzny. Podaj markę oraz wyjaśnij dlaczego tak uważasz. Stwierdzenie „papier toaletowy” albo „woda” nie są punktowane i będę je kasował bez żalu i zastanowienia.
  • http://www.blogger.com/profile/11758511836327763474 wschodoznawcanawygnaniu

    Też chętnie bym poczytał speców w temacie. Co do farmacji, to się nie wypowiem, bo nie zwracałem na to uwagi. Prawdą jest, że Goretex wciska się wszędzie, nawet jak nie jest potrzebny ani trochę, to jako „wspaniały” się go reklamuje. Co do Victorinoxa i Vibramu, to tutaj chyba nie ma aż takiego nacisku by było to dla każdego.

  • Kaczor

    Sekret jest chyba w ostatnim zdaniu. Są artykuły rzeczywiście dla każdego, bez których ciężko (wspomniany papier, długopisy, czy internet) i tego w zasadzie nie trzeba specjalnie reklamować (pomijam udoskonalenia typu dodatkowy zapach czy ilość warstw). Artykuły czy towary, o których piszesz wcześniej (coca-cola, tablety i inne iphony)nie są tak naprawdę niezbędne, ale komuś zależy i najczęściej się to udaje, żeby wmówić że to wprowadza życie na nowy poziom i teraz już bez tego świat nie będzie istniał. Moja lista taka na szybko:
    1)farmacja: aspiryna (jest dla wszystkich, nie istotne czy czujesz się chory, czy jesteś chory, czy nie chcesz mieć na starość zatorów, wit. C (to już co prawda pogranicze farmacji i spożywki, ale jest wszędzie i mam wrażenie, że najmniej zawierają jej owoce)
    2) branża outdoor
    – gore-tex i inne (nieważne czy jesteś himalaistą, rowerzystą czy planujesz zakup wózka dla dziecka, jak nie weźmiesz z membraną, to zmokniesz i się spocisz…)
    – Vibram – znowu nieważne czy jesteś himalaistą, czy nosisz modne kozaki, czy kupujesz japonki na basen – bez podeszwy z Vibramu ani rusz
    – Victorinox – od żołnierza armii szwajcarskiej, przez zbieraczy grzybów do astronautów NASA

    i tak dalej…

    Mnie w zaproponowanym na dzisiaj zagadnieniu najbardziej zastanawia gdzie jest granica między odpowiedzią na rzeczywiste potrzeby ludzi, popartą rzetelnymi badaniami, a kreowaniem tych potrzeb przez wypuszczanie towaru który na nie odpowiada. Pewnie to się jakoś branżowo nazywa i już nie jeden doktorat o tym powstał, ale nie moja działka, więc chętnie posłucham poczytam) mądrzejszych.